|
Post #1
13 May 2006, 17:03
Imię: Boinad Ironfist
Rasa: Krasnolud Wiek: 60 Wzrost: Nieco wyższy od murloka Waga: 15 beczułek piwa (ulubiona jednostka masy, miary, siły, temperatury i Bóg wie czego Boinada) Broda: Siwa, spleciona w trzy warkoczyki ułożone tak, aby nie wpadały do kufla, broń nas Boże do beczułki! Poza tym nie można nic innego opowiedzieć o naszym hirołsie, ponieważ nic nie widać z fałdów płaszcza. Boinad opowiadał w barze w Anvilmar nie do końca zmyślone historyjki. ... no i wtedy mu mówię: "Szaleńcze, nie porywaj się na smoka sam! Poczekaj aż podejdzie wszyscy w niego wypalą." No, ale nie posłuchał. Wybiegł z ukrycia niczym totalny wariat wymachując młotkiem. Dziwny był ten Notin... "I naprawdę byłeś giermkiem Notina, sławnego łowcy smoków?" zapytał ktoś z tłumu słuchacz? -Bardzo mi się chce pić... -Naprawdę by... -Chłodne piwuśko z pianką... -Barman! Kufel... Od razu beczułkę piwa poproszę dla przyjaciela Boinada! Boinad jednym chałstem dwukrotnie zmniejszył poziom złocistego trunku w beczułce. -Byłem jego giermkiem i najbardziej zaufanym przyjacielem. Tylko dzięki mnie przeżył... -Przecież on nie prze... -STUL PYSK! - wrzasnął imć Boinad, a po chwili dobrotliwie dodał - mój przyjacielu. Jak już mówiłem tylko dzięki mnie wypił jeszcze dwa kufle piwa. Zjadł go wilk. -A jak to było? -Pić mi się chce. -Baaaaarmaaaaaaaaaan! -No dobra... Wybiegł z krzaków i rzucił się na smoka. Zdobyłem się na heroiczny czyn wybiegłem z nabitym karabinem i wypaliłem w smoka zabijając go na miejscu. -Smoka? Strzelbą? -ODWAL SIĘ TY BECZKĄ SKISZONEGO PIWA NIE OBRAŻAJĄC TEGO SZLACHETNEGO TRUNKU. Boinad wstał i wyszedł na dwór pomimo -20 stopni "ciepła" myśląc na temat bajeczki, którą opowiedział w spelunie. Ano faktycznie podróżował z Notinem i był jego giermkiem - no prawie - pucybutem. Ano faktycznie Notin zaatakował smoka. Zrobił to z 50 zaufanymi wojownikami. ........................................................................................................................ A teraz opowiem wam nagą prawdę... Boinad żył w luksusowych warunkach na cieplutkim od płynnego żelaza Ironforgeańskim bruku. Czasem na przedmieściach organizowano turnieje w strzelaniu do tarcz (czasem nawet żywych Goblinów importowanych w tym celu). Jego marzeniem było wygrać takowy turniej. Całkowicie oddał się temu marzeniu. Ojciec Boinada kupił mu pewnego razu po okazyjnej cenie znaleziony w brzuchu goblina SZTYLET. Jednak nasz biedny Boinad marzył o czymś innym - krasnoludzkiej strzelbie Masakrator 2000 +15 na trolle. Kiedy wraz z ojcem przechadzał się po kuźni ojciec bohatera wpadł w dziurę między prętami tworzącymi kratę, aby nikt nie spadł w płynną stal i zawisł za sakiewkę, której pożądał nasz hirołs. Odciął ją. Żegnany przez wrzaski spadającego w dół staruszka skierował swe kroki do sklepu z karabinami i kupił starszą wersję wymarzonej strzelby. Następnego roku wystartował zawodach. Patrzył na goblina trzymając oko nad karabinem. Czekał aż muszka zgra się ze szczerbinką. Coś brzęczało mu koło ucha. Wypalił. Trafił w środek tarczy. Podziękował muszce, za to że tak szybko przyleciała i zgrała się ze szczerbinką. Jednak miast chwały i glorii spotkał się z odpowiednikami naszych panów w czarnych garniturach z ciemnymi okularami. Okuci w zbroję osiłki zaniosły za uszy Boinada do gabinetu organizatora turnieju, Notina. -Witaj - rzekł - od dziś jesteś łowcą smoków. -Ale... -Żadnych ale. Jutro wyruszamy. -Ja... -Możesz iść się pakować. -Nie... -Twój sprzęt jest w twoim domu. -Chcę! -Mogłeś przeczytać umowę zanim zgodziłeś się wystartować w zawodach. -Nie mam domu. -Nie szkodzi. Mianuję cię Generalnym Pucybutem (głosy fanfar) Boinad nie pakując się (nie miał czego pakować) stawił się nazajutrz na miejscu. Okazało się, że oprócz niego w wyprawie weźmie udział 50 krasnoludów. Podróżowali dniami, i nocami, w lecie i w zimie, w lata tłuste i lata chude. No dobra, zagalopowałem się. Po kilku dniach dotarli pod Mroźną Górę, zaczili się w ślicznych, jakby spryskanych ciekłym azotem krzaczkach. Po długich przygotowaniach wszyscy ruszyli w kierunku smoka. Oprócz Boinada, który został w chaszczach. Rozpoczęła się walka <cenzura> Notin w ostatnim zrywie życia zaatakował smoka zabijając go. Upadek cielska (zarówno Notina jak i smoka) spowodował rozsypanie krzaczków. Nasz bohater rozpoczął samotną wędrówkę do gospody w Anvilmarze. .......................................................................................................................... Dramat naszego bohatera zaczął się na następny dzień, kiedy dowiedział się,że zamknięto knajpę… |
|
Post #2
13 May 2006, 17:22
Krótkie, aczkolwiek miejscami naprawdę się uśmiechnąłem, a nawet zaśmiałem. Popraw byki niektóre i rozwiń tą opowieść. Opowiedz dokładnie co się stało. Jakim sposobem znalazłeś się wśród tej pięćdziesiątki uczestników wyprawy na smoka. Oprócz zamiłowania do piwa (co przyciągnęło moją uwagę) i tego, że jest to krasnolud ze strzelbą niewiele można się z Twojej opowieści dowiedzieć o tym poczciwym krasnoludzie. Ogólny zarys scenariusza może nie powala, ale odrobina wyobraźni i można by wprowadzić kunszt... Ale najpierw słuchaj innych, bardziej doświadczonych użytkowników forum, bo ja nawet konta nie mam 😛.
|
|
Post #3
13 May 2006, 17:44
Rozwinąłem
|
|
Post #4
14 May 2006, 06:16
[center]TAK[/center]
Bardzo wesołe opowiadanie, dobrze opisuje krasnoluda- "bajarza", który dopisuje sobie wspaniałe czyny. Jestem na tak, ponieważ było brak błędów ortograficznych, jedynie kilka literówek, a opowiadanie, choć wesołe to w pełni klimatyczne. Raz napisałeś Goblinów, a raz gobliny. Gobliny chyba zawsze pisze się z małej litery. W niektórych miejscach brakowało przecinków. QUOTE ulubiony jednostka masy Lit.- ulubionaQUOTE Kiedy wraz z ojcem przechadzał się po kuźni ojciec bohatera wpadł w dziurę międz prętami tworzącymi kratę Lit.- międzyQUOTE zaczili się w ślicznych Lit.- zaczailiQUOTE Notin w ostanim zrywie życia zaatakował smoka zabijając go. Lit.- ostatnim |
|
Post #5
14 May 2006, 06:33
No cóz. Mnie się opoieść jako pod względem technicznym podoba. Treść jest troche dzwina ale ciekawa.
Krasnolud, który zabil ojca dla pieniędzy ??? Nie widzi mi się to. Może i są chciwi ale nie aż tak bezlitośni. Oczywiście moga byc wyjątki, ale musisz go tak odgrywać w grze a chyba nie będzie to łatwe. Po drugie on to zrobił ot tak. Poprostu zabil swego ojca i tyle. Zandych wyzutów sumienia nic ??? Tez dziwne. Co na to matka ?? Co do humoru to wydaję mi się odrobinę "wiejski" ale co z tego ?? Smialem sie i daje za to plusa. Ogólnie jestem za. |
|
Post #6
14 May 2006, 06:52
nie licząc kilku drobnych byczków (głównie literówek) to nieźle się ubawiłem czytając to opowiadanie 😀 szkoda ze chcesz grać krasnoludem bo moglibyśmy razem chadzać na piwo do Orgrimmaru, a tak sam musze pić 😛 ...jestem na TAK
|
|
Post #7
14 May 2006, 08:40
To opowiadanie jest bardzo dobre. Popraw bledy. Dobry bo ma dialogi. Opowiadanie to przedstawia mi przed oczami wyjatkowego krasnoluda. Tekst pelen humoru. Jestem na TAk.. duzy plus u mnie 😀
|
|
Post #8
14 May 2006, 09:05
hmm.... dla mnie tez plus, ale inni mają racje popraw byki i wogole wszystkie wczesniej wymienione uwagi:p wszyscy juz wszystko powiedzieli ale naprawde historia jest ciekawa
|
|
Post #9
15 May 2006, 08:11
O bogowie co za syf... A tak dobrze się zaczynało...
hirołs... Masakrator 2000 =15 (WTF?! co za +15?)... faceci w czerni... skąd Ty to wziąłeś?! Za dużo telewizji za mało książek. Brakuje tylko setu na ścianie, rogów na północ i automatu z batonikami... QUOTE Tekst pelen humoru dziwne poczucie homoru, ale niech bedzie... za to całkowicie wyzuty z klimatu :/ |
|
Post #10
15 May 2006, 12:46
Thorsten - Ten Masakrator to bodajże w jakiejś grze : leci filmik czy jakaś totalna gra niezwiązana z rpg a tu nagle bug : 'Masakrator czy coś tam + 12 na trolle' - Michał będzie znał szczegóły 😛
Opowiadanie niezłe, popraw niektóre błędy, ładnie to ułóż, zkorektuj ( dodaj lub odejmij część humoru ) i będzie nice 😛 Jak dla mnie możesz dostać kolejną postać 😛 (która to? 8? :> ) |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |