📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Panaver - Wojownik Tauren
« Wróć do forum  •  11 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 24 May 2006, 13:39
Rasa: Tauren
Klasa: Wojownik
Waga:150 kg
Wzrost: 250 cm
Przydomek: Panaver

Wygląd:
Skóra: Pokryta jasno brązową sierścią,
Oczy: Szafirowe o groźnym i pewnym spojrzeniu,
Rogi: Długie lekko zakrzywione na końcach,
Poza tym posiadam ogon oraz potężne kopyta i bardzo umięśnione nogi.
Jak większości wiadomo Taureny są chyba największymi stworami na świecie. Wzrost przeciętnego przedstawiciela tej rasy zaczyna się od ponad 2 m.

Charakter:
Od dzieciństwa wpajano mi czynienie zła więc jestem bezwzględny, brutalny i rządny krwi, ale posiadam honor w walce. Nie lubię Gnomów mam z nimi złe doświadczenia. Chciałbym nadal go kszałtować.
Skrócona wersja z mojego życia:

Pochodzę z prastarego rodu Taurenów BrokenHorn, od Setek lat ich głównym źródłem utrzymania były kradzieże i rozboje. Wszyscy byliśmy trenowani na wielkich wojowników już od dziecka. Jednostki słabe bądź ulegające emocjom (łaska, sumienie) były eliminowane. Reszta ćwiczyła nadal, rok za rokiem zdobywając doświadczenie. Przychodziły kolejne stopnie wtajemniczenia, kolejne wyprawy. Podczas jednej z nich zawitaliśmy do małej, kilkurodzinnej osady Elfów. tu właśnie mieliśmy przejść swój "chrzest" - swoje wstąpienie do Bractwa BrokenHorn. Mieliśmy zabić wszystkich mieszkańców i ograbić wszystkie domy. Kobiety, dzieci, starsi, wszyscy mieli zginąć żadnych świadków, wioska miała po prostu zniknąć. Zadanie było tym łatwiejsze, że zdolnych do obrony wioski było tylko 5 Elfów. Tak więc ja, mój brat i dwaj kuzyni ruszyliśmy na wioskę.
Nasza rodzina przyglądała się wszystkiemu; mieli oni nie ingerować w walkę, to była selekcja najsilniejszych. Jednakże przeliczyliśmy się: Elfy stawiły opór, zdecydowany opór Zostałem bardzo ciężko raniony bełtami z kuszy. Mój kuzyn wyniósł mnie więc na obrzeża wioski, bym przeczekał potyczkę. Pech chciał, że tymi obrzeżami uciekała elfia rodzina. Dwóch mężczyzn, prawdopodobnie ojciec z synem, i kobieta. Jeden został z elfką, drugi zaś zaatakował mnie. Byłem ranny, jednakże udało mi się omijać jego ciosy, samemu próbując go dosięgnąć. W końcu moje ostrze spotkało się z jego ramieniem, prawie je odcinając. Elf zawył z bólu i upadł. Widząc to, młodszy podbiegł do mnie, chwycił miecz swojego ojca i szybkim ciosem ranił mnie w nogę. Zaślepiony przez ból, zacząłem wymachiwać swym ostrzem, trafiając leżącego Elfa. Słyszałem tylko cichy jęk... Nagle ktoś krzyknął "wycofujemy się, wszyscy są martwi!". Nie chcąc zabijać kobiety i jej dziecka, pobiegłem w stronę wioski. Słyszałem krzyki tamtego Elfa, słyszałem naciąganą cięciwę, jednakże strzała chybiła. Jako jedyny przeżyłem tę wyprawę. Cała moja „ekipa” zginęła. Po powrocie do naszego obozu oficjalnie przyjęto mnie do bractwa. Zataiłem fakt, że ta elficka rodzina przeżyła przed moimi kompanami. Teraz musze być bardzo ostrożny dlatego też wystąpiłem z bractwa i wyruszyłem w samotną podróż. Spodziewam się zemsty ze stronny tego elfa. Przyjąłem na ten czas przydomek „Panaver”, i wędruje w stronę Mrocznych Wrót. Tam zajmę się swoim fachem i poczekam na dzień, w którym Elf przyjdzie po mnie…
Post #2 24 May 2006, 14:03
Czyli tak...
1. Idziecie mordować Nocne Elfy.
2. Zabiłeś jednego z Elfów, oszczędzając jego rodzinę.
3. Coś nie wyszło. Jako jedyny przeżyłeś (no ba, nie inaczej), ale wystąpiłeś z bractwa.
4. Czekasz na zemstę (domyślam się, że z rąk dzieciaka Elfa, którego zabiłeś na wyprawie) - mocno zalatuje "Kill Billem vol. 1" - sceną w kuchni z początku filmu.
5. ... i się szwendasz....

Przyznasz, że opowieść jest za krótka. Mało oryginalna i nieciekawa... 🙂
Do poprawienia.

P.S. "Nasza rodzina przyglądała się wszystkiemu; mieli oni nie ingerować w walkę" - śmiesznie brzmi. Jakby siedzieli za szklaną szybą i zajadając popcorn oglądali jak dostajesz bełtami po nodze.
Post #3 24 May 2006, 14:13
Strasznie to cienkie... Takie bez wyrazu jakieś i nieambitne.
Początek rozwlekasz, a końcówkę zamykasz w 2 zdaniach... tak sie nie pisze. I postać jeszcze jakaś taka banalna... No nie podoba mi się strasznie :/
Post #4 24 May 2006, 14:23
No dobra poprawie to do jutra może nawet dzisiaj zdąże i odrazu zedytuje ten temat. Niestety nie miałem przyjemności oglądać tegoż filmu. Postaram sie "podkręcić" te historie ale z wypracowań na j. polskim zawsze mam 2 więc nie jestem w tym dobry. Przynajmiej wiedzcie, że przy podrasowywaniu mej historii będe się bardzo starał i dam z siebie wszystko oraz mam nadzieje, że to zauważycie.
Post #5 24 May 2006, 15:11
No cóż. Przeciętne. Nie napracowałeś się zbytnio. Dopisz jakieś tło, historię twojej własnej postaci, którą bedziesz odgrywał. Jakieś elementy jej zycia, ważne momenty. Nie każdy musi być pisarzem, z czym się zgadzam ale odrobinę wyopbraźni musisz wysilic.
Mimo to zyczę powodzenia. Dopisz, popraw i bedzie dobrze.
Post #6 24 May 2006, 16:18
A mi podoba się sam pomysł. W końcu ktoś, kto nie traci rodziny w walce, ale ZABIJA czyjąś rodzinę 😊 inna sprawa, że można było to trochę inaczej rozegrać, ale pomysł dobry. Rozwiń trochę, dopisz, co robiłeś wcześniej, taki jakby mini-życiorys. Powodzenia 😊
Post #7 25 May 2006, 05:32
QUOTE(Lestat @ May 24 2006, 07:18 PM)
A mi podoba się sam pomysł. W końcu ktoś, kto nie traci rodziny w walce, ale ZABIJA czyjąś rodzinę 


Tam pisze, że całą walkę przeczekał obok wioski bo dostał bełtem. Rodzinę którą spotkał nie zabił, tylko właśnie darował im życie.
Post #8 25 May 2006, 11:37
No dobraaa, darował 😊 ale ja bym wolał, by ich zabił 😊 dobrze przynajmniej, że jednego Elfa utukł...
Post #9 25 May 2006, 19:12
Rasa: Tauren
Klasa: Wojownik
Waga:150 kg
Wzrost: 250 cm

Wygląd:
Skóra: Pokryta jasno brązową sierścią,
Oczy: Szafirowe o groźnym i pewnym spojrzeniu,
Rogi: Długie lekko zakrzywione na końcach,
Poza tym posiadam ogon oraz potężne kopyta i bardzo umięśnione nogi.
Jak większości wiadomo Taureny są chyba największymi stworami na świecie. Wzrost przeciętnego przedstawiciela tej rasy zaczyna się od ponad 2 m.

Charakter:
Od dzieciństwa wpajano mi czynienie zła więc jestem bezwzględny, brutalny i rządny krwi, ale posiadam honor w walce. Nie lubię Gnomów mam z nimi złe doświadczenia.
Moja historia:
Pochodzę z prastarego rodu Taurenów BrokenHorn, od Setek lat ich głównym źródłem utrzymania były kradzieże i rozboje. Wszyscy byliśmy trenowani na wielkich wojowników już od dziecka. Jednostki słabe bądź ulegające emocjom (łaska, sumienie) były eliminowane. Reszta ćwiczyła nadal, rok za rokiem zdobywając doświadczenie. Przychodziły kolejne stopnie wtajemniczenia, kolejne wyprawy. Podczas jednej z nich zawitaliśmy do małej, kilkurodzinnej osady Elfów. tu właśnie mieliśmy przejść swój "chrzest" - swoje wstąpienie do Bractwa BrokenHorn. Mieliśmy zabić wszystkich mieszkańców i ograbić wszystkie domy. Kobiety, dzieci, starsi, wszyscy mieli zginąć żadnych świadków, wioska miała po prostu zniknąć. Zadanie było tym łatwiejsze, że zdolnych do obrony wioski było tylko 5 Elfów. Tak,więc ja, mój brat i dwaj kuzyni ruszyliśmy na wioskę.
Nasza rodzina przyglądała się wszystkiemu; mieli oni nie ingerować w walkę, to była selekcja najsilniejszych. Jednakże przeliczyliśmy się: Elfy stawiły opór, zdecydowany opór Zostałem bardzo ciężko raniony bełtami z kuszy. Mój kuzyn wyniósł mnie, więc na obrzeża wioski, bym przeczekał potyczkę. Pech chciał, że tymi obrzeżami uciekała elfia rodzina. Dwóch mężczyzn, prawdopodobnie ojciec z synem, i kobieta. Jeden został z elfką, drugi zaś zaatakował mnie. Byłem ranny, jednakże udało mi się omijać jego ciosy, samemu próbując go dosięgnąć. W końcu moje ostrze spotkało się z jego ramieniem, prawie je odcinając. Elf zawył z bólu i upadł. Widząc to, młodszy podbiegł do mnie, chwycił miecz swojego ojca i szybkim ciosem ranił mnie w nogę. Zaślepiony przez ból, zacząłem wymachiwać swym ostrzem, trafiając leżącego Elfa. Słyszałem tylko cichy jęk... Nagle ktoś krzyknął "wycofujemy się, wszyscy są martwi!". Nie chcąc zabijać kobiety i jej dziecka, pobiegłem w stronę wioski. Słyszałem krzyki tamtego Elfa, słyszałem naciąganą cięciwę, jednakże strzała chybiła. Jako jedyny przeżyłem tę wyprawę. Cała moja „ekipa” zginęła. Obóz nasz znajdował się w głębi mrocznego lasu. Znajdowały się tam bardzo rzadkie zioła dzięki, którym pewien Troll (przyjaciel rodziny) o imieniu Lestat mógł uśmierzyć ból i wyleczyć me rany. Gdy wyzdrowiałem wróciliśmy do naszej osady na północnych krańcach kontynentu. Założyli ją moi przodkowie. Miejsce to jest wyjątkowe. Każda pora roku jest tu piękna. Dokoła kotliny, w której jest osada snują się monumentalne góry. Ojciec, a zarazem wódz plemienia parę dni po przyjeździe wyprawił ceremonię na moją cześć, w której wypalono mi na lewym ramieniu 2 litery „BH” od nazwy naszego bractwa. Po tylu latach i zainwestowanym czasie w treningi zostałem jego pełnoprawnym członkiem. Cały rok spędziłem w osadzie podziwiając zjawiska przyrody i trenując. W między czasie poznałem przepiękną Taurenkę o imieniu Lynxeye. Miała delikatną skórę oraz pachnącą jaśminem sierść. Wyśmienicie się prezentowała, była najbardziej pożądaną kobietą w osadzie, jej figura była kwintesencją kobiecości. Po roku chodzenia zaręczyłem się z nią. Planowaliśmy ślub za 2 miesiące. Wieść o tym rozeszła się po całej krainie. Przed tą uroczystością musiałem wyruszyć w podróż, aby zdobyć fundusze na ten cel. Znalazłem 3 dni i noce drogi od osady małe miasteczko, które rozgromiłem w parę godzin(nikt nie stawiał oporu była to ludność. Łupy okazały się zadowalające, więc natychmiast wróciłem do domu. Tym razem zajęło mi to 2 dni i 2 noce, ponieważ drogę powrotną znałem doskonale. Na miejscu usłyszałem druzgocącą wieść, która dotarła do mych uszy zaraz po przybyciu. Mianowicie dowiedziałem się, że porwano moją narzeczoną. Sprawca tego haniebnego czynu zostawił mi wiadomość, którą znaleziono w naszej chacie, a napisał: „Pamiętasz jak rok temu zaatakowałeś mą rodzinę w małej wiosce Elfów??!! Zraniłeś wtedy śmiertelnie mego ojca, który zginął, a wraz z nim odeszła moja matka. Odebrała sobie życie po utracie męża. Zostałem sam. Odebrałeś mi wszystko!! Dlatego też porwałem twą wybrankę na całe życie, ale nie zniżę się do twego poziomu, dlatego wywiozłem ją za portal MROCZNE WROTA. I tam zostawię Ci resztę wskazówek gdzie mnie znajdziesz. Teraz pewnie myślisz, dlaczego nas wtedy nie zabiłeś??!!. Musisz ponieść konsekwencje swojego błędu i za niego odpowiesz. Do zobaczenia.”. Natychmiast po przeczytaniu udałem się do ojca. Po drodze wszyscy wytykali mnie palcem mówiąc, że zhańbiłem swój ród. Ojciec nie przyjął mnie entuzjastycznie. Nakazał mi odnaleźć swą narzeczoną i odzyskać honor oraz szacunek wspomniał na koniec „ Bez tego nie masz po co wracać”. Spakowałem parę rzeczy i natychmiast wyruszyłem ku wrotom. Droga zajęła mi 10 dni tym razem noc pozostawiłem na sen, ponieważ spodziewałem się męczącej trasy i taka też była. Po dotarciu na miejsce musiałem opowiedzieć swój życiorys, aby uzyskać pozwolenie na przejście. I tu można na razie zakończyć opowieść w oczekiwaniu na werdykt…



Dopisałem troche 😀 Proszę o ponowny komentarz.
KEt
Post #10 26 May 2006, 11:06
QUOTE
Jak większości wiadomo Taureny są chyba największymi stworami na świecie. Wzrost przeciętnego przedstawiciela tej rasy zaczyna się od ponad 2 m.


totalnie niepotrzebna uwaga

QUOTE
posiadam honor w walce


co znaczy posiadac honor w walce, raczej w walce jestem honorowy tego sie nie ma , mozna postepowac honorowo, miec honor nie moze zostac uzyte w tym kontekscie

QUOTE
Nie lubię Gnomów mam z nimi złe doświadczenia.


nigdzie nie widze dalej wytlumaczenia czemu?

QUOTE
Jako jedyny przeżyłem tę wyprawę. Cała moja „ekipa” zginęła.


a pisales ze sie wycofywaliscie to kto przezyl?

QUOTE
snują się monumentalne góry.


czy gory moga sie snuc hmm DEFINICJA "SNUć SIę"

QUOTE
Znalazłem 3 dni i noce drogi od osady małe miasteczko, które rozgromiłem w parę godzin(nikt nie stawiał oporu była to ludność.


ehm, pomijam juz sklad tego zdania bo jest troche , dobra pominmy , ale " nie stawial oporu bo byla to ludnosc" ? no tak nie byly to zwierzeta...chciales powiedziec ze byli to cywile, a nie zolnierze, nie mieli ochrony...

QUOTE
Po dotarciu na miejsce musiałem opowiedzieć swój życiorys, aby uzyskać pozwolenie na przejście. I tu można na razie zakończyć opowieść w oczekiwaniu na werdykt…


przezyje juz to ze musiales opowiedziec... ale drugie zdanie , ty przeciez cos tutaj opowiadasz, takie stweridzenie odrazu wybija mnie z klimatu , w ktory probowales mnie niezbyt skutecznie wprowadzic
samo zakonczenie niezbyt mi sie podoba...

znalazlam jeszcze jedna niescislosc, piszesz ze zhanbiles lud ? czym? domyslam sie ze tym, ze nie zabiles tego elfa , czyli pozostal swiadek , ale powiedz mi jakim cudem do tak wielkiej osady , wojownikow, podkradl sie ELF i wykradl ( serdecznie mu wspolczuje ) TAURENKE , musial byc chyba jakims niezlym osilkiem ze go nie przygniotla no i nie zabila, no i jak mu sie udalo dostac do wioski tego juz wogole nie kapuje, w koncu piszesz, ze byliscie zli , umiesnieni , wytrenowani w walce, zabojcy... cos mi tu nie ten teges
do poprawki j.w.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026