📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia zabicia króla Przymierza i innych wrogów
« Wróć do forum  •  23 post(ów) w temacie 1 2 3
Post #11 03 Apr 2006, 16:14
mezoar:
Wiac do Goldshire, a wycofac sie 10 metrow to duza ruznica ;P
Post #12 03 Apr 2006, 16:16
Z tego co pameitam to wialo przymieze do goldshire a ja ich tam rozwalalem to moze ja ucieklalem niby choc zajmowalem sie dezerterami 😊
Post #13 03 Apr 2006, 16:27
Wychodzi na to samo bo wiać co jeden cios 10m to tak jakbym przebiegł drogę z Goldshire do SW z 10 razy 😛, a co do biegającego DruNaka to czego wy od niego chcecie 😛. Jest hunterem, który z reguły walczy głównie bronią dystansową to chyba się nie spodziewacie, że stanie w miejscu i będzie was tym łukiem wręcz atakował 😛
Post #14 03 Apr 2006, 16:45
No właśnie, krótko, zwięźle i na temat 😛
Post #15 03 Apr 2006, 17:36
mezoar:
jeestes zabawny.... buhaha
Ty mnie niegoniles wogule jak odeszlem te 10 metrow.... gdybys mnie gonil to bysmy skonczyli dopiero w banku.... a tam sie nawet niedoczlapaliscie....

Propo DruNaka to on atakowal toporkami, jak do niego podbieglem to odrazu zwiewal.... i z dystansu to strzelal jak uciekaliscie do gold...
Post #16 03 Apr 2006, 17:42
Haha widac ze z ciebie tchorz i ze nei wiesz co sie dzialo bo zdazylismy obejsc IronForge a gdy szlismy do darnsasus widzielismy ciebie z jakimis jeszcze ludzmi jakl satles tma przy banku i czekales na nas a mysmy zabili tyrande bo pomyslielismy hahaha i kto tu jest zabawny??
Post #17 03 Apr 2006, 17:56
To jest kolejna jałowa dyskusja...

Niedoszliscie do banku za mojego "zycia".

Co sie dzialo dalej po mojej smierci to niemoja sprawa...
Post #18 04 Apr 2006, 06:57
Ja chciałbym jakos zakonczyc tą dyskusje i wypowiedziec to co naprawde mysle.....
Uwazam ze walka o stolice tym bardziej powinna byc honorowa...
Nie mozecie walczyc poprtostu... Bez zadnego uciekania itp.... ?
Czemu sie tak smierci boicie ? Stancie i walczcie... to samo kieruje do Przymierza...
Kto bedzie miał lepasze zorganizowanie i taktyke wygra...
Zostanie moze na polu bitwy 2-3 "ludzi" a nawet i mniej ,ale chodziaz bedzie to wygladalo na bitwe ,a nie w zabawe w "berka"
I chodziaz bedzie wiadomo kto wygral ,bo to co było mozna wojne okreslic "Remisem" 😛 ... Uwazam za smieszne....
Kto widzial walke ,ktora trwala ponad 2godz. I nikt nawet nie zginal 😳 I czy to ma jakis wogole sens ?
Najbardziej denerwuje mnie to ze wszyscy boja sie smierci... Jak nie maja szans to nie walcza... Sam nie raz walczylem z przeciwnikami ,ktorych bylo wiecej lub byli silniejszy i polegli... Bo przyszlo wsparcie, popelnili jakis blad itp ,czasem zginelem a czasem wygralem ,ale chociaz walczylem do konca.... I oto w tym wszystkim chodzi.....
Najwazniejsze jest to by odejsc z Honorem.....Nie wazne jak ,ale z Honorem...........



Z powazaniem..........Rafas
Post #19 04 Apr 2006, 07:41
Wiem, że to już nie moja sprawa, ale nie mogłem się powstrzymać jak widzę co Wy tu piszecie...
Nie wiesz dlaczego ludzie boją się śmierci? Powiem Ci... BO ŚMIERĆ ZABIJA!... Nie wierzysz? Stań na drodze rozpędzonego pociągu... To jest RPG... Role Playing Game... Gra W Odgrywanie Ról do cholery... Jeteś (w założeniu) żywą istotą, nie kawałkiem drewna... Wszystkie żywe istoty, które się nie bały śmierci leżą 2m pod ziemią!

Znam Demona i jego wesołą gromadkę, domyślam się, żę event był tak samo klimatyczny jak oni. Szczerze współczuję Przymierzu (może nawet bardziej niż Hordzie), że muszą się z nimi męczyć. Ja rozumiem wypływającą z tego frustrację, bo nie raz sam stanąłem w takiej sytuacji (pozdrowienia dla Athany... ale to już chyba nie gra?). Nie tłumaczcie się takimi sposobami, bo są one głupie.
Post #20 04 Apr 2006, 10:47
Zle sie wyrazilem..... I moja wypowiedz zostala zle zrozumiana.... Moja wina,przyznaje sie do tego....
Chodzilo mi o to ze jesli ktos idzie na wojne powienien liczyc ze smiercia.....
Wyobraz sobie taka sytuacje ..... Ze Twoj kompan jest w opalach ,a ty zamiast mu pomoc uciekasz bo jestes ranny , zostawiajac tym samym swojego kompana na smierc (teoretycznie)..... Rozumiem ze sa ludzie ktorz cenia swoje zycie bardziej niz inni ,ale nikt tego nie napisal..... Wszyscy prawie pisz cos w stylu "Jest gotowy oddac zycie za horde" ,ale ja jakos tego nie widze .... Bo wszyscy najbardziej dbaja o swoje zycie ,a los innych olewaja.... A w tej wypowiedzi wogole nie chodzilo o ten problem..... Chodzi o to ,ze to nie byla wojna tylko zabawa w "berka" wszyscy biegali za horda/przymierzem po "calym" Elfynn Forest... No to chyba jest smieszne ? Nie sadzisz.... Rozumiemi gonic uciekajacych ale to co sie tam dzialo to "Cyrk" byl ... Wszedzie "ludzie" biegajacy slalomem miedzy drzewami...... Ja nie wiem ,ale moim zdaniem tak nie powinna wygladac wojna nie sadzisz ?

PS: Na przyszlosc postaram sie bardziej sprecyzowac w moich wypowiedziach....
I nie chcialem by z tego wynikla taka dyskusja .... Wyrazilem tylko swoja opinie ,a tu nagle rozwinela sie jakas niekonczaca dyskusja w ktorej jestem "lapany za slowka"............

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026